2010-02-01
20 lat to kawał czasu - Rozmowa z Tomaszem Szponderem, prezesem Domu Wydawniczego Rebis
cz: 1
Wczoraj (27 stycznia) odebrał pan nagrodę "Wydawca Roku 2009" przyznaną przez "Bibliotekę Analiz". Serdecznie gratulujemy! Co w pana ocenie zdecydowało o przyznaniu tego wyróżnienia?
Sam nie wiem... Może Wysoka Kapituła chciała jakoś w końcu nagrodzić któreś z wydawnictw powstałych w nowej Polsce, po 1989 roku? A że należymy do najstarszych spośród nich (w tym roku minie 20 lat od rozpoczęcia działalności Rebisu) to padło na nas?
Może dostrzeżono nasz szeroki profil wydawniczy: od ambitnej literatury, wśród której nie brakuje m.in. noblistów, poprzez komercyjną beletrystykę, szeroko rozumianą psychologię, aż po książki historyczne.
Może doceniono starania, jeśli chodzi o techniczną jakość wydawanych książek czy też opracowania redakcyjnego, a może generalną zasadę działania fair play (tradycyjnie zwaną solidnością kupiecką), którą staramy się wdrażać w kontaktach z naszymi kontrahentami?
A może wzięto pod uwagę widoczne starania promocyjne? Nie wiem, w każdym razie serdecznie Wysokiej Kapitule w imieniu całej załogi dziękuję.
Nagrody "Wydawca Roku" odbierają tradycyjnie szefowie nagrodzonych wydawnictw, lecz jest ona przyznawana za dokonania całej firmy. Kogo w zespole Rebisu szczególnie wyróżniłby pan i uznał, że przyczynił się najbardziej do tego sukcesu?
Nasza podstawowa siła to umiejętność działania zespołowego. Już kilkanaście lat działamy praktycznie w tym samym składzie i generalnie nasz zespół tworzą ludzie, którzy znają się na swojej pracy, są w nią zaangażowani i identyfikują się z firmą. Stąd nie chciałbym nikogo wyróżniać, może oprócz drugiego członka zarządu, Grażyny Szponder, która daje nam duże oszczędności w funduszu płac, spełniając kilka różnych funkcji, m.in. koordynatora okładek i opracowania graficznego, administratora systemu komputerowego, dodatkowego pracownika działu księgowości, a czasem także poszukiwacza ciekawych praw autorskich.
Prościej mi będzie przedstawić kierowników poszczególnych działów. Sekretarzem redakcji jest Dorota Strzałko, szefem produkcji Michał Lisowski, szefem sprzedaży Ireneusz Szymański, a promocji Bogusław Tobiszowski. Wszyscy oni pełnią te funkcje od ponad 16 lat. Główna księgowa to Bogumiła Wilanowska. Za zakup praw autorskich i plan wydawniczy odpowiadam osobiście.
Jak pan ocenia dwudziestoletnią już historię Rebisu, jakie momenty były najważniejsze, jakie zwrotne, jak można podsumować osiągnięcia firmy?
Tak, te prawie 20 lat to kawał czasu i wiele było ciekawych momentów. Z pewnością sam moment narodzin - założyliśmy firmę wspólnie z Tadeuszem Zyskiem. Formalnie oficyna zaczęła działać od 1 sierpnia 1990 roku. Pierwszą książką były "Pasożyty umysłu" Colina Wilsona, wydane w grudniu. Była to zresztą książka, która w jakiś sposób symbolizowała późniejszą drogę rozwoju i szeroki profil Rebisu - z jednaj strony była to powieść s-f, a z drugiej pozycja filozoficzna. O ówczesnym profilu wiele mówią też największe hity Rebisu z tych pierwszych lat - z jednej strony "Magia seksu" Grahama Mastertona, a z drugiej "Przebudzenie" Anthony'ego de Mello.
W wieku żłobkowym, gdzieś wiosną 1992 roku, mieliśmy pierwszy moment krytyczny - o mało nie zbankrutowaliśmy, kiedy to w ciągu paru miesięcy padła połowa ze współpracujących z nami najważniejszych hurtowni i dosłownie z żadnej z nich nie odzyskaliśmy ani złotówki zadłużenia. Na szczęście dzięki hitom i łaskawości kontrahentów jakoś ten najtrudniejszy moment przetrwaliśmy - kosztowało mnie to tylko sporo nieprzespanych nocy. ( czytaj dalej )