2010-01-31
20 lat to kawał czasu - Rozmowa z Tomaszem Szponderem, prezesem Domu Wydawniczego Rebis
cz: 2
Trzeci ważny moment to osiągnięcie wieku przedszkolnego - po trzech latach współpracy mój wspólnik zapragnął samodzielności i odszedł z Rebisu, a firmę zaczęliśmy prowadzić wspólnie z żoną (było to w grudniu 1993 roku). To ona skomputeryzowała firmę, i to w tym czasie zaczęło się też powolne modyfikowanie jej profilu.
Druga połowa lat 90-tych - czyli wiek wczesnoszkolny - to szalona popularność w Polsce Williama Whartona. Nikt przed, ani po nim nie dominował nigdy w takim stopniu na krajowych listach hitów i nie przyciągał przez niemal dziesięć lat tysięcznych tłumów na spotkania. Podróże promocyjne z tym autorem były zresztą jednym z moich większych przeżyć - pokazywały dobitnie sens pracy wydawcy i dawały do niej ogromną motywację.
Nie ulegliśmy jednak wtedy chęci szybkiego konsumowania łatwych zysków, tylko konsekwentnie poszerzaliśmy program. To w latach 1997-1999 ruszyło kilkanaście nowych serii, głównie psychologicznych, które pozwoliły nam nadal rozwijać firmę mimo spadku popularności Whartona po roku 2000. W ten sposób weszliśmy w wiek gimnazjalny jako w pełni ukształtowany wydawca o szerokim profilu.
Kolejny ważny moment to rok 2005, czyli wiek licealny i wejście na pole książki historycznej. Działania te zaczynaliśmy z pewną nieśmiałością, no bo niby o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w historii ludzkości napisano już wielokrotnie i było kilka wydawnictw specjalizujących się w tej tematyce. Tymczasem okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Pozyskaliśmy wiele bardzo interesujących tytułów, nie tylko z zakresu historii współczesnej, a sprzedaż niektórych z nich, jak "Monte Cassino" Matthew Parkera czy "Zamachu" Tadeusza A. Kisielewskiego osiągnęła ponad 40 tys. egz.. Oczywiście jest też trzech panów S (Suworow, Sołonin i Sołżenicyn), którzy przybliżają nam zasady działania państwa naszego wielkiego sąsiada ze Wschodu. Niezwykle istotnym elementem tej swoistej "historycznej inwazji" była też historia sztuki, konik Grażyny, a "Historia piękna" pod redakcją Umberto Eco, to jeden z naszych najpopularniejszych tytułów, ze sprzedażą ponad 55 tys. egz.
Dziś, w wieku studenckim, stoimy na progu poszerzenia działalności o książki audio i w formie e-booka, a także planujemy włączenie kolejnych podręczników akademickich do naszej oferty.
Dzięki swojej działalności osiągnął pan pozycję znaczącego autorytetu na naszym rynku książki. Jakie sprawy - z pana perspektywy - są obecnie najważniejsze dla naszego środowiska?
Absolutnie nie czuję się autorytetem i nie widzę jakichś wielkich barier rozwojowych w naszym segmencie rynku. Oczywiście wolałbym, żeby zerowy VAT utrzymany był jak najdłużej, a koszty egzemplarzy obowiązkowych zmniejszyły się, ale nie są to dla rynku książki sprawy życia czy śmierci. Przydałaby się też ze strony władz państwowych większa aktywność, a raczej większe dofinansowanie promocji czytelnictwa, bibliotek i przekładów polskiej literatury. Istotna jest na pewno możliwość powstanie większej liczby silnych sieci detalicznych na rynku. Dziwi mnie też na przykład niewielka liczba wspólnych działań wśród niezależnych księgarzy, co skutkuje często biadoleniem i próbami załatwiania spraw rynku za pomocą bezsensownych regulacji ustawowych. ( czytaj dalej )