Tło, REBIS
Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach, Emmy Abrahamson, Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o.
Pobierz fragment : EPUB | MOBI
NOWOŚĆ REBIS POLECA BESTSELLER ZAPOWIEDŹ PROMOCJA PRODUKT ARCHIWALNY

Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach
Emmy Abrahamson

Czas realizacji: 24 h

Format i cena:

książka (oprawa miękka)

26,32 zł 32,90 zł oszczędzasz 20%

e-book (EPUB, MOBI)

22,32 zł 27,90 zł oszczędzasz 20%

Szczegóły

Seria:
Pasje i namiętności
Przekład:
Bratumiła Pawłowska-Pettersson
Oprawa:
broszura klejona ze skrzydełkami
Tytuł oryginalny:
Hur man foralskar sig i en man som bor i en buske
ISBN:
978-83-8062-171-8
Wydanie:
1 (2017)
Data premiery tego wydania:
2017-08-17
Liczba stron:
272
Format:
128x197

Opis książki

Napisana z dużą dozą humoru i z błyskiem w oku… Trudno nie być oczarowanym. Kulturkollo
Julia mieszka w Wiedniu wraz ze swoim kotem Optimusem. Marzy, aby któregoś dnia zaprzyjaźnić się ze swoją sąsiadką Elfriede Jelinek. Na razie dla zabicia czasu daje lekcje angielskiego bezrobotnym dyrektorom z przerostem ambicji i niedouczonej młodzieży. Pewnego dnia poznaje Bena. Między nimi wybucha gorące uczucie. Jest wspaniale, może poza pewnym szczegółem – Ben jest bezdomny… Jak się zakochać w mężczyźnie, który mieszka w krzakach to nietypowa historia miłosna o wyborach podyktowanych głosem serca, a nie pozorami, o decyzjach podejmowanych na przekór oczekiwaniom innych utartym schematom.

Jedną z zalet książki Emmy Abrahamson jest to, że jest ona tak przekomiczna. Annika Koldenius, Smalandsposten
Humor i talent językowy Abrahamson sprawiają, że jej książka jest czymś więcej niż tylko czytadłem na leżak. Emmy Abrahamson jest po prostu ogromnie zabawna. Czytelnik wybucha głośnymi salwami śmiechu, czasami się czerwieni, nigdy nie czując przy tym zażenowania.
EMMY ABRAHAMSON (ur. 1976) – pisarka pochodzenia polsko-szwedzkiego, studiowała aktorstwo w Manchesterze, pracowała jako aktorka, reżyserka i scenarzystkaw Londynie, Amsterdamie oraz Wiedniu, wykładała również teatrologię. Zadebiutowała w roku 2011 książką Min pappa ar snäll och min mamma ar utlänning („Mój tata jest dobry, a moja mama jest cudzoziemką”), która okazała się bardzo realistyczną i demaskatorską – a co idzie za tym – kontrowersyjną mieszaniną stereotypów krążących w Szwecji o Polakach.

Wasze zdjęcia

Dodaj własne zdjęcia

Recenzje (12)

bookfa.blox.pl
wielkibuk.com
mufloneks.blogspot.com
karlin91.blogspot.com
szaryzjadaczksiazek.blogspot.com
unique2002.blogspot.com
kobieta.interia.pl

Sam tytuł już przyciąga uwagę. Okładka tak średnio, ale też rzuca się w pewien sposób w oczy. Julia, prawie trzydziestoletnia singielka, mieszka w Wiedniu wraz ze swoim kotem Optimusem. Nie należy do osób szczególnie ambitnych, jeśli chodzi o rozwój swojej kariery. Pracuje w firmie językowej udzielającej lekcji języka angielskiego. Lubi swoją pracę, choć często przyprawia ją o irytację. Jednak na razie nie chce tego zmieniać. Lubi swój monotonny i spokojny tryb życia. W weekendy spotyka się ze znajomymi, choć też do końca ich nie lubi, chodzi z nimi do pubów, tak dla zabicia czasu. Skrycie marzy jednak o kimś, z kim mogłaby spędzać wspólne wieczory, a nie wracać do pustego mieszkania Pewnego dnia zjawia się odpowiedni kandydat. Jest zabawny, przystojny, spontanicznie rzuca ciętymi ripostami i jest wpatrzony w Julię. Jedyny problem polega na tym, że Ben (jak już tytuł sugerował) mieszka w krzakach i jest kloszardem. Julii to jednak nie przeszkadza i po krótkim czasie postanawia zamieszkać razem z nim. A uściślając, to Ben z całym swoim dobytkiem (jedną reklamówką) wprowadza się do jej mieszkania. I tak zaczyna się ich gorący, przepełniony emocjami związek. Desperaka czy kobieta prawdziwe zakochana? Z pewnością jedno i drugie. Tak można by scharakteryzować Julię. Reprezentuje ona pokolenie trzydziestolatków, które jeszcze niby chce poszaleć i być niezależnym, a z drugiej strony pragnie stabilizacji i trwałych związków. To drugie często za wszelką cenę. Czytając jednak o perypetiach Julii, to jednak bliżej jej do zdesperowanej kobiety. Choć nie da się jej nie lubić, gdyż swoje decyzje podejmuje na przekór oczekiwaniom innych i utartym schematom. szwedzka okładka książki Zabawna była to historia. Emmy Abrahamson na lekki i spontaniczny styl. Dialogi, choć momentami zbyt proste i infantylne, to można przy nich się roześmiać. Książka na poprawę humoru, aby poczytać o większych desperatkach niż się jest samemu, oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa ;).
Diana Bibliofilka
Wiele rzeczy da się zaplanować, mniej lub bardziej precyzyjnie, ich przebieg można kontrolować i korygować jeżeli wymaga tego sytuacja. Z miłością sprawa się "nieco" komplikuje, kalkulacja jej nie służy, zakładanie z góry pewnych scenariuszy także jakoś się nie sprawdza, co więc pozostaje? Czasem wystarczy po prostu posłuchać intuicji i serca oraz nie osądzać drugiego człowieka zbyt powierzchownie. A potem skoczyć na głęboką wodę bez gwarancji, że skok się uda. Uporządkowane życie wcale nie jest nudne, może trochę niekiedy zbyt przewidywalne, ale Julii odpowiada, zwłaszcza, iż ma pewno marzenie i wierzy w jego spełnienie. Na razie jest nauczycielką języka angielskiego i stara się przybliżyć jego zawiłości uczniom w różnym wieku. Pozwala jej to na spokojną egzystencję w Wiedniu i jednocześnie daje nadzieję, że tak jak słynna sąsiadka-pisarka zabłyśnie. W żadnym przypadku nie miała w planach nawiązania znajomości z mężczyzną takim jak Ben, bo kto bierze na poważnie słowa kogoś mieszkającego w krzakach - nie w przenośni, lecz dosłownie? Szaleństwem byłoby nawiązywanie bliższej znajomości z niefrasobliwym osobnikiem, zdającym się być zadowolonym ze swej obecnej sytuacji życiowej i nie widzącym swej dość niekorzystnej sytuacji. Jednak Julia postępuje wbrew radom otoczenia, co może z tego wyniknąć? Tego nie wie, lecz po prostu spotyka się znowu z Benem i wcale tego kroku nie żałuje. Nowy znajomy jest nieobliczalny i trudno się przy nim nudzić, ale to nie wszystko, dziewczyna dobrze czuje się w jego towarzystwie, chociaż trudno zapomnieć, że jest bezdomnym i raczej zbytnio nie zastanawia się zbytnio nad swoją przyszłością. Pozostawić wszystko losowi, czy też wpłynąć jakoś na to co jest między nimi? Książka o tytule "Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach" na wstępie intryguje właśnie nim, a dalej? Trzeba przyznać autorce, że również na fabułę miała ciekawy pomysł i realizowała go konsekwentnie, co jedynie przysłużyło się całości. Emmy Abrahamson połączyła komedię romantyczną z celnymi uwagi dotyczącymi współczesnego świata dodając do tego sporą porcję autoironii w wykonaniu głównej bohaterki. Nieprzesłodzone postacie oraz ich perypetie na tle, bardziej i mniej, pocztówkowych widoków Wiednia stanowią świetną lekturę i przykład jak można pokazać niezwyczajną zwyczajną miłość. Pisarka nie koloryzuje rzeczywistości, nie dodaje patosu do motywów jakimi kierują się bohaterowie, wprost przeciwnie przedstawia codzienność taka jest i z ludźmi mających swoje lęki, przyzwyczajenia, popełniających błędy i próbujących znaleźć drogę w życiu dającą im szczęście. Podczas czytania widoczne są rozterki i próby pogodzenia oczekiwań jednej strony z tym czego pragnie druga oraz jak łatwo przeoczyć to co ważne, a skupić się na mniej znaczących detalach. Emmy Abrahamson napisała książkę o współczesnych ludziach, niekiedy podejmujących decyzje pod wpływem chwili, całkowicie niezrozumiałych dla innych, bywa, że wątpiących w słuszność swoich wyborów i starających się patrzeć w przyszłość z optymizmem pomimo tego co było ich udziałem. Tak jak tytuł "Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach" jest nieszablonowy podobnie rzecz się z tym co znajdzie czytelnik w historii, kryjącej się za nim, niepretensjonalnej, czasem zabawnej, czasem smutnej, wciągającej i przede wszystkim niepokornej od pierwszej do ostatniej strony.
Kasia P., takijestswiat.blogspot.com
Julia to prawie trzydziestoletnia singielka. Mieszka w Wiedniu razem ze swoim kocim przyjacielem Optimusem. Pracuje, spotyka się ze znajomymi (choć nie wszystkich darzy szczerymi uczuciami), uczy angielskiego. Chciałaby zostać pisarką, ale tak naprawdę jakoś nie zauważa się jej starań, aby zrealizować to marzenie. W ogóle Julia nie należy do osób wykazujących spore ambicje. Prowadzi raczej spokojny, wręcz monotonny tryb. Po cichu w jej sercu tli się nadzieja na spotkanie "tego jedynego". W końcu powroty do pustego domu do najprzyjemniejszych części dnia nie należą... Wszystko się zmienia, gdy los na jej drodze stawia Bena. Między główną bohaterką a przystojnym mężczyzną wybucha gorące uczucie. Wygląda jak idealny, nudny romans? Muszę Was zapewnić, że tak nie jest. Historia tych dwojga zdecydowanie nie jest typowa - Ben jest... KLOSZARDEM! Jak zatem ułożą się losy Julii i jej bezdomnego ukochanego? "Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach" to pozycja, która wielokrotnie wzbudzi podczas czytania wasz uśmiech, ba, nawet i śmiech. To lektura idealna na poprawę lub utrzymanie dobrego nastroju. Świetnie sprawdzi się latem, zwłaszcza w niezobowiązującym okresie wakacyjnym. Ta książka jest fantastyczna, zabawna, urocza. Z jednej strony czytelnik wyczuwa naturalność, prawdziwość, z drugiej zaś można zauważyć elementy komizmu i absurdów, jakie czasem niesie codzienność. Bardzo podobało mi się, że autorka nie budowała sztucznych relacji. Bohaterowie kierowali się głosem serca, a nie pozorami. Ich decyzje omijały sztywne zwyczaje, utarte schematy. Julia działała na przekór wszelkim konwenansom. Któż by się spodziewał, że "zwykły" kloszard może okazać się tak wspaniałym mężczyzną? Pozory mylą! Julia, jako typowa reprezentantka kobiet w okolicy trzydziestki, które wymagają od siebie bardzo dużo, aby zrealizować swoje marzenia, a w ostateczności godzą się z zupełnie inną rzeczywistością, mogłaby wydawać się istną desperatką. Myślę jednak, że w znacznej mierze była po prostu zakochana. Miłość potrafi zmienić sposób, w jaki patrzymy na świat! Ja także jestem zakochana. W tej książce! Emmy Abrahamson urzekła mnie swoim lekkim stylem. Czy mieliście okazję sięgnąć już po twórczość tej pisarki? Gorąco polecam!
Karolina G.
"Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach" to lekka i zabawna powieść romantyczna. Do jej przeczytania skłoniła mnie ciekawa okładka oraz intrygujący tytuł. Tak, tak czasami tak niewiele wystarczy, żeby zakochać się w jakiejś książce ;-) To konkretne zauroczenie było krótkotrwałe i raczej nie przerodziło się w wielką miłość, ale nie żałuję czasu spędzonego na lekturze tej powieści. Nadaje się ona idealnie na wakacyjne i relaksujące popołudnie. Na pewno poprawi nastrój oraz sprawi, że zapomnimy o swoich problemach. Nie będziemy jednak do niej wracać zbyt często. Emmy Abrahamson napisała lekko ironiczną i pełną humoru opowieść. Jej główną bohaterką jest trzydziestoletnia Julia. Zabawna, intrygująca i lekko roztrzepana osóbka, która momentami jak dla mnie była odrobinę za wulgarna, jednak jej dystans do siebie oraz odwaga w wyborze partnera bardzo mi zaimponowały. Julia to singielka, która mieszka ze swoim kotem Optimusem w jednym z wiedeńskich mieszkań. Pracuje ucząc innych języka anielskiego. Ta praca nie jest jej wielką pasją, ale daje jej poczucie stabilizacji, a to jest dla niej ważne. Pewnego dnia spotyka Bena - inteligentnego, troskliwego i zabawnego chłopaka. To przypadkowe spotkanie całkowicie odmieni jej życie. To właśnie ten chłopak sprawi, że główna bohaterka zada sobie tytułowe pytanie Jak zakochać się w facecie, który mieszka w krzakach? Ten bezdomny sprawi, że jej serce zabije mocniej. Jednak to, co nie było problemem na początku ich znajomości z czasem zacznie doskwierać im obojgu. Czy uda się im przezwyciężyć stereotypy oraz pokonać wszystkie swoje subiekcje i wątpliwości? Czy stworzą prawdziwy, partnerski związek? Jeśli jesteście ciekawi zachęcam was do lektury :-) "Jak się zakochać w mężczyźnie, który mieszka w krzakach to nietypowa historia miłosna o wyborach podyktowanych głosem serca, a nie pozorami, o decyzjach podejmowanych na przekór oczekiwaniom innych i utartym schematom." Perypetie Julii momentami bawią do łez :-) Polecam :-)
Monka S-Z
"Będę mieć odwagę, by zmienić swoje życie, zdobyć nowe doświadczenie i raz jeden wybrać najmniej wydeptaną ścieżkę. Albo, w tym wypadku, faceta, który najmniej ze wszystkich dba o higienę". Szczerze mówiąc, życie Julii jest nudne jak flaki z olejem. Dowód nr 1. Beznadziejna praca lektorki języka angielskiego w wiedeńskim oddziale Berlitza. Jako bonus - mały paradoks: Julia nie lubi swojej pracy, ale jest w niej dobra. I jest pracoholikiem. Dowód nr 2. Jest singielką, z niezwykłym darem do spotykania samych niewłaściwych mężczyzn. Ostatniego nieodpowiedniego narzeczonego wyrzuciła z mieszkania, gdy sobie uświadomiła, że w stwierdzeniu "prawdziwa miłość polega na zapomnieniu o samej sobie i przyzwoleniu, aby mój księżyc krążył wokół jego planety" nie ma ani krzty prawdy. Na pocieszenie został jej kot Optimus. Dowód nr 3. Nie ma praktycznie żadnej koleżanki - wszystkie dotychczasowe są zajęte i na dźwięk słowa "impreza" o północy zapadają w głęboki sen. Za wyjątkiem Leonore, której co prawda nie lubi (z wzajemnością), ale w swoim towarzystwie obie mogą zgrywać młode singielki. Dowód nr 4. Julia marzy o tym, żeby zostać pisarką. Ale gdy do głowy przychodzi jej fantastyczny pomysł, okazuje się, że to już było. Z czasem o swoje niepowodzenia literackie zaczyna obwiniać sąsiadkę, Elfriedę Jelinek (!), która rzekomo wyczerpała literacki limit całej kamiennicy. I zapewne ten stan trwałby w nieskończoność, gdyby nie spotkała Bena. Bezpośredni, z poczuciem humoru, czerpiący z życia pełnymi garściami. A przy tym - bez butów, wykształcenia, pracy i dachu nad głową. Zwyczajnie śpi sobie w krzakach, w przypływie szczęścia - na kartonach. A jednak Julia świetnie czuje się w jego towarzystwie, pomimo zapachu eau de clochard: "Pod całym tym brudem kryje się najpiękniejszy mężczyzna, jakiegokolwiek spotkałam. Bije z niego jakaś zaskakująca pewność siebie, duma i pogoda ducha". Czy pomiędzy nimi możliwy jest kompromis? Czy też każde z nich będzie się starało udowodnić, że ich świat jest lepszy? Książka Emmy Abrahamson zwraca już uwagę samym tytułem - nadspodziewanie długi i praktycznie zdradzający całą fabułę. Ale nic nie wskazuje na największy atut tej książki - czyli humor. Ja nie mogłam przestać się uśmiechać podczas lektury, choćby czytając o różnicach pomiędzy ich światami: "W świecie bezdomnych (...) zawsze trzeba się podzielić z innymi alkoholem, nigdy nie zajmować cudzego miejsca do spania i nigdy, przenigdy nie rozmawiać z policją. - Podobnie jest w świecie Berlitza (...). Zawsze dzielimy się niebieskim podręcznikiem do gramatyki (...), nie podbieramy sobie uczniów i nigdy, przenigdy nie rozmawiamy z Dagmar. Podobieństwa są przerażające". Julia ma dar do lekko ironicznych, ale bardzo celnych komentarzy. Gdyby tylko częściej wypowiadała je na głos, świat na pewno zmieniłby o niej zdanie. Co ciekawe, przy Benie przestaje się krępować, zupełnie jakby w jego obecności hamulce społeczne nie obowiązywały. Patrząc z boku, dzięki niemu Julia podejmuje same ryzykowne decyzje. Daje szansę kloszardowi, którego każdy mieszkaniec Wiednia natychmiast by skreślił. Bo bezdomny. Bo brzydko pachnie. Bo niewykształcony. Bo szczery. Ile jeszcze takich wymówek znajdziemy? Historia ich związku uczy nas, że serce może być lepszym doradcą aniżeli rozum. Dzięki niemu zbaczamy z wytyczonych ścieżek, nie ufamy schematom, nie przyznajemy gwiazdek za wygląd. Ale w ostatecznym rozrachunku zyski przewyższą straty. __________________ ps. Poza recenzją, mały smaczek językowy ;-) "Przestańcie używać hasła »I'm lovin'it!«. Nie mówi się o uczuciach w czasie teraźniejszym ciągłym, wy cholerni ignoranci językowi. Prawidłowa forma to »I love it!«".
Literackieprzeszpiegi.pl

Multimedia (1)

Klasycznie szwedzki tytuł, który zajmuje całą stronę, czyli urocza komedia na poprawę nastroju - "JAK SIĘ ZAKOCHAĆ W FACECIE, KTÓRY MIESZKA W KRZAKACH"

Klasycznie szwedzki tytuł, który zajmuje całą stronę, czyli urocza komedia na poprawę nastroju - "JAK SIĘ ZAKOCHAĆ W FACECIE, KTÓRY MIESZKA W KRZAKACH"